czwartek, 6 marca 2014

Eurowizja i mój subiektywny ranking.

Eurowizja to taki konkurs, na który strasznie narzekamy jako Polacy. Możliwe, że powodem jest brak znaczących sukcesów. Warte odnotowania są występy Edyty Górniak (drugie miejsce w 1994 roku), Anny Marii Jopek (Ale jestem w 1997 roku) i Zespołu Ich Troje (Keine Grenzen, siódme miejsce w 2003 roku). Te występy kojarzę ja, znają je też moi znajomi, innych polskich prób w świadomości zbiorowej nie odnotowano. W związku z moimi "badaniami" do tego wpisu chcąc nie chcąc poznałam też ostatni występ reprezentującej Polskę pieśniarki z programu Jaka to melodia. Zapewnił on nam dwuletnią przerwę od konkursu; w tym roku TVP zdecydowało się na wystawienie reprezentanta. Od razu zaznaczę, że nie jestem zwolenniczką warstwy lirycznej utworu My Słowianie, teledysk jest żenujący (no co ja poradzę, że jest).

poniedziałek, 3 marca 2014

Nieprzespana noc i Oscary 2014.

Kiedy gdzieś ktoś w internecie nie ma racji, cierpię. Dzisiaj przeczytałam artykuł o tym, że wczorajsza gala oscarowa była nudna, że prowadząca nie sprawdziła się. Na koniec autor dodał, że cieszy się, iż Grawitacja otrzymała kilka statuetek, bo to podobno dobry film. Zaraz, zaraz. Podobno? To jasno wskazuje, że szanowny autor filmu nie widział. Hm, coś tutaj jest chyba nie tak. Ale ja nie o tym.

niedziela, 2 marca 2014

Niekultura.

Dzisiaj rano, jak co dzień, włączyłam komputer, weszłam na Facebooka i przejrzałam twarzoksiązkową tablicę. Dzisiejszymi osobami dramatu są: ask.fm, blogerzy i Niekultura. Z gościnnym udziałem stylu życia, nie wiem dlaczego zwanego lifestylem.

sobota, 1 marca 2014

Głos dumnego introwertyka.

Jeśli jesteś introwertykiem, na pewno spotkałeś na swojej drodze kilka typów ludzi, według których Twoje społeczne upośledzenie trzeba leczyć. Oczywiście, to oni są Twoim lekarzem, a ich dobre rady mają pomóc Ci odzyskać pewność siebie/śmiałość/kontakt ze światem (niepotrzebne skreślić). Oto mój nieobiektywny ranking:

piątek, 28 lutego 2014

Wysocy czytają więcej!

Tak, tak.
Dzisiaj natknęłam się na bardzo ciekawą akcję pod hasłem: "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu", prowadzoną przez Dzosefinn. Wyjaśniać za wiele nie trzeba, ale jednak to zrobię, gdyż początkowo sama uznałam, że aby wypełnić to zadanie muszę przeczytać 172 książki w ciągu roku. Przyznam, że to kusząca perspektywa, ale za czytanie póki co nikt mi nie płaci. Po zgłębieniu tematu okazało się, że na sumę przeczytanych centymetrów mają się składać zmierzone grubości grzbietów. Ponieważ wiem, że jest wiele osób, które używają wszelkiego rodzaju czytników (to bardzo oszczędza miejsce, sama preferuję czytnik), po chwilowych poszukiwaniach dotarłam do sprytnej przeliczarki klik!
Kilka pozycji mam już za sobą, pod koniec tego miesiąca zbiorę to wszystko (metrycznie!) do kupy, za dwa miesiące hurtem.

PS. Tytuł jest oczywiście przewrotny i nie bierzcie go do siebie. Przez jeden post chciałam być tabloidem!

piątek, 21 lutego 2014

O Jeżycjadzie słów kilka.

Małgorzata Musierowicz to moja absolutnie ulubiona pisarka. Mam do niej sentyment i kocham jej książki, uwielbiam, mogę czytać je bez końca. Przeżyłam ostatnio niemały szok, kiedy obliczyłam, że pierwsza część Jeżycjady powstała prawie 40 lat temu! Do tego, pierwsze 5 tomów wcale się nie starzeje, kolejne także są nadal aktualne, aż do Kalamburki. Za to po niej dzieje się coś dziwnego.

czwartek, 13 lutego 2014

Ta straszna koszenila!

Dzisiaj pewna blogerka odkryła koszenilę. Dorosła kobieta dokonała odkrycia, z czego robi się czerwony barwnik E120, inaczej zwany też kwasem karminowym. Wszystko podane w łatwy i przystępny sposób z dużą ilością obrazków. Robaczki żywe – robaczki martwe.