Sięgając
po książkę K. Michalak, z góry wiemy, jakich treści możemy się
spodziewać. Jakiś czas temu przeczytałam jej pierwszą powieść
erotyczną (ho ho, szumna nazwa) pod tytułem Mistrz i myślałam, że
autorka już niczym mnie nie zaskoczy. No cóż, zaskoczyła, czerpie
ona widać z jakowejś studni bez dna, niestety.